Tuesday, August 17, 2010

Żaglówki??

Po odwołaniu konkurencji niezwłocznie ściągnęliśmy MG pod hangar i jak wspomniał TM zjedliśmy normalny obiadek. Po konsumpcji postanowiliśmy udać się do Stalowej Woli uzupełnić zapasy i zobaczyć jak wygląda najbliższe miasto. Jednak zawiedliśmy się srogo i po zrobieniu objazdu skierowaliśmy się w stronę Sandomierza. Na miejscu zjedliśmy po lodziku z 3 gałek :PP i zrobiliśmy zapasy.

Gdy wróciliśmy na EPST  w wyniku drobnej sprzeczki zamknąłem (niechcący) kluczyki do samochodu na fotelu kierowcy, a samochód jak zwykle żyjący własnym życiem zamknął zamki w drzwiach i zasunął szyby :) Po nieudanych poszukiwaniach pogotowia ślusarskiego w Stalowej dowiedzieliśmy się od miejscowych, że gdzieś, jest ktoś kto nam go otworzy, więc zacząłem szukać kierowcy, a znalezienie człowieka który nie wypił piwka graniczyło z cudem. Postanowiłem zadzwonić do Wesołego i poinformować go o zamiarze pozbycia się szyby kierowcy, ale on jak zwykle spokojnym głosem powiedział: "Janek, nie. Posłuchaj... " No i wytłumaczył mi jak otworzyć ten wehikuł. Wtedy zadzwonił TM że już otworzyli, okazało się że ktoś znał tą samą metodę i pomógł nam.

Julliet Julliet

Pozdrawiamy z Turbii cała ekipę z EPKA która śledzi te miejscami przynudne wypociny.


Julliet Julliet i Tango Mike


No to na dzisiaj koniec...

Właśnie sonda spadła po raz trzeci i konkurencje dzisiaj zostały odwołane. Pora na pierwszy obiad o normalnej porze:)


Do miłego
Tango Mike

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!

Już prawie by nam umknęło! Dziś 80 urodziny obchodzi nasz As przestworzy Włodzimierz Wojtecki! Życzymy aby Pan Włodziu polatał z nami na holówce i szybowcach co najmniej do 100 urodzin i aby nadal znajdował najlepsze kominy w okolicy z prędkością jaką robi to teraz, albo i lepszą. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Panie Włodziu!!

Ojojoj...

Właśnie sonda spadła po raz drugi... Na zewnątrz typowa lotniskowa pogoda - nad lotniskiem blacha, a wszędzie na trasie Cu... Nie wiadomo co z tego będzie, oby nie było tak jak wczoraj, bo szkoda rozgrywać konkurencję dla holowników...

PS. Newsy prosto z gridu gdyż na pasie 30 jest internet :P
Julliet Julliet

Dzień trzeci i Dzień czwarty

Ze względu na potężną burze która nawiedziła nas około godziny 20.00, nie było możliwości wczoraj już nic napisać, więc nadrabiamy zaległości teraz.
Po starcie warunki wyglądały wręcz kosmicznie, noszenia 2-2,5m/s podstawy 1600m, a co poniektórzy załapali się na jakieś czarodziejskie noszenie nad fabrycznym rejonem Stalowej Woli do 1900m. Postanowiłem przeciąć linie startu jak szybko się da i pokonać trasę południe od kreski gdyż tam były cumulusy. Jednak po przecięciu linii startu i powrocie do wspomnianych Cu, przyszło rozczarowanie, gdyż te nieliczne chmurki zaczęły się rozpadać. Kilka osób z KZS rzuciło się na bezchmurną wzdłuż kreski, ale po kilkunastu km, gdy niebo zakrył Cirrus, zawrócili na lotnisko i prawie wszyscy dolecieli na EPST… Ja powisiałem trochę w rejonie z Jantarami i także wróciłem do Turbi.


Nasz kolega KT na Astirze kolejny raz nie zawiódł i jego piąty lot na tym szybowcu zakończy ł się piątym polem. Zaskoczył nas za to pozytywnie wyborem miejsca do lądowania. Pole było nie dość że ładne i w miarę równe to łatwe do osiągnięcia samochodem z przyczepą. Astir zatrzymał się niemal dokładnie przy polnej drodze i załadunek poszedł wyjątkowo szybko. Po powrocie z pola pojechaliśmy na obiad do zajazdu „Karolinka” oddalonego o jakieś 2 km od lotniska. Doszły już nas słuchy o zbliżającej się burzy ale nie było jej jeszcze widać. Jednak zanim skończyliśmy jeść od południa zaczął się już nasuwać potężny wał burzowy. Mieliśmy w planie jeszcze zdemontować Jantara naszego sąsiada z pola namiotowego ale nie było już na to najmniejszych szans. Front poruszał się bardzo szybko i jedyne co zdążyliśmy zrobić to zostawić wszystkie wartościowe rzeczy w samochodzie i iść pomagać zabezpieczać szybowce. Była dopiero 20 i powinno być jeszcze całkiem jasno a nie było widać już nic. Zerwał się potężny wiatr i pozostał o nam tylko pilnować aby szybowce nie wystartowały bez pilotów. Szybowce ledwo trzymały się w grajcarach i niektóre podstawki ze skrzydeł zostały wyrwane i szybowce trzymały się jedynie na linach mocujących je do ziemi. Po przejściu pierwszej fali burzy kolejne nie były już tak silne i poszliśmy do namiotów, które też ucierpiały.

Dzisiejszy dzień wszyscy rozpoczęli od sprawdzania czy szybowce są całe po wczorajszej nawałnicy. Niestety nie obyło się bez strat: uszkodzone są 2 Jantary i Jak 12. Okazało się że wiatr porwał wózek Krakus ( 600kg!!!) i przetoczył go jakieś 10 metrów po ziemi po czym zaparkował na Jantarze LL całkowicie uszkadzając mu ster kierunku i wysokości.

W Jantarze ZS (Za Sałatą??) niezablokowany ster kierunku został wyłamany przez wiatr i także nadaje się już tylko do wymiany. Na Jaku 12 w okolicach mocowania kotwiczenia na skrzydle widać lekkie uszkodzenie i z niewiadomo czy będzie sprawny. Nasz Piracik na szczęście przetrwał noc bezpiecznie w hangarze. Ponadto powyrywało parasole w ogródku piwnym, zalało płytę postojową gdzie mamy mały basen i wywróciło Toi-Toia. Dzisiaj warunki pogodowe mogą być całkiem niezłe i już chodzą słuchy o dość ambitnych przelotach. Wszystkiego dowiemy się na odprawie na która zaraz idziemy.

Do miłego Turbia kwadrat

Juliet Juliet i Tango Mike

…

Znamy już zadanie na dziś. Jest to konkurencja wyścigowa o długości 133.3km. Start w Jastkowicach, następnie Andrzejówka 35,6 km na wschód, drugi PZ to Annopol, trzeci Zaklików i meta na lotnisku. W powietrzu jest już sonda i póki co zgłaszała noszenia około 0,5m/s i podstawy w granicach 900m. Jest jednak szansa że sytuacja szybko będzie się poprawiać i podstawy osiągną prognozowane 1500m. Mamy nadzieje że tym razem konkurencje odbędą się bez przeszkód i jak najwięcej zawodników obleci trasę. Jak do tej pory w klasie klub B punkty przyznano jedynie za drugi dzień zawodów a w klasie klub A za drugi oraz pierwszy.

Monday, August 16, 2010

Dzień trzeci


Kolejny dzień zawodów przywitał nas bezchmurnym niebem i znów wysoką temperaturą. Organizatorzy chyba wierzą że po wczorajszych burzach dzisiaj jest szansa na dobre warunki ponieważ dla klasy klub B wyłożyli trasę o długości 210,5 km. Po starcie z Goliszowic zawodnicy polecą do Biłgoraja oddalonego o 46,2km, następnie do Gościeradowa (bok o długości 62,6 km), a ostatni punkt zwroty to Gózd Lipiński 41,5 km na wschód od lotniska. Prognoza przewiduje dość przyzwoite warunki pogodowe ale niestety burze są prawie pewne. Pytanie tylko o której się one zaczną. Grid time ustalony jest na 11.30 a starty ziemne rozpoczynają się o 11.50. Klasa klub B tym razem jest pierwsza w kolejności do startu a MG znajduje się w drugiej linii startowej. Liczymy na dobry  przelot naszego kieleckiego pirata i mamy nadzieje że KT na Astirze wreszcie trafi na lotnisko:)
Do miłego Turbia kwadrat
Tango Mike

...

Start przesunięty na 12.15 ponieważ sonda zgłasza jak do tej pory silne duszenia a o noszeniach nic nie wspomina pozytywnego. Czekamy na rozwój sytuacji ;)

...

No i mamy kolejne newsy: po pierwsze start jeszcze bardziej się opóźni ponieważ obie sondy właśnie spadły xD; Trasa została zmodyfikowana, drugi punkt zwrotny stanowi miejscowość Zaklików więc drugi bok został skrócony; a po trzecie okazało się że Astir KT uszkodził podczas wczorajszego lądowania zaczep od owiewki i nie wiadomo czy poleci.

...

Start jest dalej przesunięty i aktualnie podawana jest godzina startu 13.30. Trasa dla klasy klub B została zmieniona i aktualnie wygląda tak: start w Goliszowicach, pierwszy PZ to Andrzejówka, drugim punktem jest Zaklików, a ostatni PZ to Janów Lubelski i meta na lotnisku. Długość trasy to 126,2 km. W powietrzu od kilkudziesięciu minut lata sonda w postaci pirata i jakoś się trzyma więc być może wkrótce rozpoczną się starty ziemne.
PS. Astir dzięki opóźnieniu zdążył naprawić usterkę i prawdopodobnie również wyruszy na trasę.

Sunday, August 15, 2010

Niedziela cd.

Warunki po starcie zdawały się być znacznie lepsze niż wczoraj, ale bezchmurna to bezchmurna – jest ciężko. Standardowo nad lotniskiem akwarium pełne Standardów każdemu dało szanse zabrania się na termikę.
Niestety plan wspólnego odejścia nie udał się bo akurat gdy reszta odchodziła ja podkręcałem się w kominie na dostateczną wysokość. Ostatecznie goniłem peleton sam, ale kiedy byłem gdzieś w okolicach 10 km od Annopola zaczęły się pojawiać pierwsze Cb na południu. Postanowiłem zawrócić na lotnisko, czego żałowałem w sumie nie długo… Nadleciałem nad lotnisko i postanowiłem polecieć kawałek pod wiatr żeby trochę obeznać się z rejonem lotniska z powietrza. W pewnym momencie szlak TCU pod którym leciałem zaczął się rozpadać i dusić do 4m/s więc zawróciłem w stronę EPST i postanowiłem lądować na pasie 12, gdyż tak były wyłożone znaki, a kwadrat się nie odzywał.
Było to najcięższe moje lądowanie w życiu. Na podejściu zauważyłem po krzakach że wiatr jest tylno boczny o sile około 30km/h. Poprawka 45 stopni ledwo dawała radę utrzymać mnie na kierunku. Ale udało się wylądować…  Jakieś 5 min po moim lądowaniu zaczęły walić pioruny i zaczął padać deszcz. Po wrzuceniu MG do hangaru ruszyliśmy na pomoc KT który siedział w polu koło Annopola razem z CB. W międzyczasie zdążyliśmy obejrzeć lądowania Jantarów w przeróżnych kierunkach i szykach, nawet do 4 na raz(!). Niestety KT nie zaskoczył nas kreatywnością i znowu walnął w polu dostępnym jedynie dla piechurów lub ciągników.
Aby zapakować go na wózek musieliśmy przenieść go przez 3 pola – Ma-SAK-ra. Ale udało nam się umknąć kolejnej burzy na styk i wróciliśmy szczęśliwie na EPST.  Do miłego  Julliet Julliet

Dzień drugi...


Po wczesnej pobudce i zjedzeniu śniadania przyszedł czas na złożenie kilku szybowców w tym naszego Małego Głoda. Na odprawie przedstawili nam pogodę która niewiele różniła się od wczorajszej poza tym że burze są dużo bardziej prawdopodobne a wiatr jest sporo silniejszy. Dzisiejsze zadanie to konkurencja obszarowa a odległość od 103 do 188 km. Pierwszy punkt to Annopol 30 km na północ, następny to miejscowość Stany 20 km na południe od EPST, a końcowy jest oddalony 8 km na zachód od lotniska. Dziś grid był ustalony na 12.30 i w pierwszej kolejności ustawione były szybowce z klasy klub A a nasz MG był dla odmiany na samym końcu. Starty rozpoczęły się o 13.00. Po wyholowaniu wszystkich szybowców nad lotniskiem widać już było gęstego cirrusa wchodzącego od zachodu. Większość zawodników klub B miała plan lecieć grupą i możliwie szybko zaliczyć Annopol, ponieważ drugi bok ma 50 km i jest dokładnie pod wiatr a pogoda może szybko się pogorszyć. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie ale miejmy nadzieje że na następną relację nie trzeba będzie czekać do 1 w nocy tak jak wczoraj z wiadomych powodów:)
Do miłego 
Turbia kwadrat
                                                                                                                               Tango Mike