Thursday, June 9, 2011

Dzień trzeci

Wczorajszy dzień zaczął się beznadziejną pogodą jednak całe towarzystwo zostało pogonione na Grid aby tam oczekiwać na rozwój wydarzeń. Wcześniej przeprowadzona przez Krzyśka Ciska odprawa zakończyła się rozdaniem zadania 190 km dla wszystkich. Po zapchaniu się na grid oddaliśmy się słodkiemu oczekiwaniu i rozmowom głównie o lataniu.




Po jakiejś godzinie Krzysiek rozdał nowe zadanie 184 km, wielobok po 6 punktach. Wsiedliśmy do maszyn i chwilę przed 14 ruszyły starty ziemne.


Podstawa około 1300m w parze z wiatrem 30km/h nie wróżyła na początku nic dobrego. Do pierwszego punktu cały czas czołowy wiatr który próbował uniemożliwić mi zdobycie 1 PZta, jednak rzuciłem się rozpaczliwie na niego przez obszar opadu. Udało się go zaliczyć, jednak musiałem się potem wygrzebywać z 600m, co dzięki ładnie pracującym lasom okazało się niezbyt trudne. Drugi PZ dzięki wiatrowi w plecy zaliczyłem szybko i właściwie bez problemu. Warunki rozwinęły się już całkiem fajnie (podstawa ok 1500m i noszenia do 2,5m/s) i można było się spokojnie posuwać do przodu. Jednak droga do 3 PZ była wolna od Cu i trzeba było przebijać się bokiem. Zaliczyłem go na jakiejś niezbyt wesołej wysokości i powoli przesuwałem się w stronę 4 PZ. jakieś 10km przed nim spadłem do 700m, jednak udało mi się w turbulentnym kominie wykręcić pułap chmur który był już na 1600m. Po zaliczeniu punktu podjąłem złą decyzję o przejściu po kresce w stronę 5PZ. Mateusz Pusz który był gdzieś niedaleko przede mną (i jako jedyny w tym dniu obleciał trasę) poszedł na południe od kreski i najdłuższym przeskokiem dnia (45km!!) doleciał prawie do przedostatniego punktu. Ja jednak nadleciałem nad lotnisko i z 800m nie udało mi się niestety znaleźć przyzwoitych noszeń i wylądowałem na EPLU spędzając w powietrzu 3h 30 min i przelatując odległość ok. 120km (według OLC 147km).